Miesiąc: Marzec 2012

Złoty Róg bez zapiekanek, a na tym miejscu trawnik!

Lata liceum wspominam bardzo dobrze. Co najmniej kilka razy w miesiącu, wraz z przyjaciółmi, chodziliśmy na Złoty Róg na Megaburgera, Megazapiekankę itd. Do dziś chętnie odwiedzam to miejsce. Tam zawsze jest kolejka, nawet przy -10, a latem znaleźć miejsce granicy z cudem. Muszę Was zmartwić. Te wspaniałe chwile z przyjaciółmi, smaczne jedzenie i miejsce spotkań tysięcy kaliszan już za chwile będzie jedynie wspomnieniem.

Otóż firma Admat rocznie płaciła za wynajęcie terenu 200.000zł!!! To jest 3 razy więcej niż właściciele innych ogródków jedzeniowo/piwnych! Admat zatrudniał 20 osób, płacił podatki, opłaty licencyjne itd. Miasto woli jednak trawnik…

Oczywiście miasto ma usprawiedliwienie. Pan Kajetan Przybyła (właściciel Admatu) nie miał już zezwolenia, od miasta, na działalność w tym miejscu. Miasto zarzuca samowolę budowlaną + brak opłat, a właściciel stwierdza, że wszystkie rachunki płacił.
Do porozumienia nie doszło i dzisiaj będzie musiał na swój koszt, kilkuset tysięcy złotych, usunąć cały dobytek, zwolnić 20 osób i przestać płacić 200tys. zł rocznie. To daje 2 mln zł przez 10 lat, wyłącznie z samego wynajmu, nie mówiąc o pracownikach, podatkach itd. Dodatkowo właściciel stworzył przejście w postaci kostki brukowej, murek oraz sprawił, że chociaż jedno miejsce w Kaliszu nie umiera po godzinie 18:00.

Na pytanie właściciela firmy, dotyczące co mają teraz zrobić osoby, które tam pracowały, Ratusz odpowiedział jasno: „muszą poszukać innej pracy…”. W świetle fleszy miasto chwali się 40 nowymi miejscami pracy, które powstaną w ciągu 5 lat, a po kątach rozwala dziesiątki biznesów. Nie dziwi więc, że wiele biznesów omija Kalisz szerokim łukiem, lądując choćby w Opatówku.

Co powstanie na miejscu Złotego Rogu? Miasto zadecydowało: ZROBIMY TAM TRAWNIK!!! Trawnik? Dla psów, żeby na ulicę nie robiły? TRAWNIK! Gdyby tam powstało coś, co przyciągnie ludzi, sprawi, że miasto będzie żyło po godzinie 18:00, ale nie, trawnik, na którym psy będą załatwiać swe potrzeby. Proponuję również postawić budkę dla strażników miejskich, którzy będą mandaty wypisywać za niesprzątanie po psie, może 200.000zł uzbierają przez rok…

>>>>>>>>>>>>>>>   POLUBCIE Chcemy Złotego Rogu!     <<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<

Nie pozostaje mi nic innego, jak tekstem z czasów liceum, obwieścić, że „ręce mi opadają”.
A można było prościej, wystarczyło usiąść i się zastanowić: ok mamy problem, potrzebujemy go rozwiązać, bo 20 osób pójdzie na bruk, 200.000zł rocznie będzie w kasie mniej, a i podatki będą mniejsze, przecież nie możemy tam trawnika postawić.

Wielka szkoda, bo zapewne nikt z włodarzy nie jada Megaburgera za 5zł, czy Megazapiekanki za 5zł, ale frykasy za 50zł, ale przypomnę władzy, która oderwała się od rzeczywistości, że w Kaliszu takich osób jest mniejszość. Niewiele osób zarabia jak wiceprezydent czy prezydent po 10.000zł miesięcznie, czy też niewiele osób dostaje premie na koniec roku w wysokości 3.000zł jak 4 panów z Ratusza.
Proponują prezydentowi i wiceprezydentom sprawdzenie miejsc, które były najbardziej tłoczne wiosną i latem, a szybko zrozumieją, że właśnie Złoty Róg, który stał się już legendą dla wielu młodych ludzi, był takim miejscem.

No i gdzie jest Młodzieżówka z PO, która bardzo chętnie odwiedziała Złoty Róg? Gdyby dzisiaj nie byli dorwani do stołków w Ratuszu, to zrobiliby niezły szum, a tak siedzą cicho i biorą pieniądze z naszych kieszeni.

Przypomnę, bo zapomniała, że to my płacimy podatki i to dzięki nam możecie otrzymywać po 10.000zł miesięcznie + dodatki. Byłoby miło, gdyby miasto przedstawiło plusy tej decyzji i wskazało skąd wziąć 200.000zł rocznie w kasie oraz jaki ma plan zagospodarowania tego terenu, bo trawnik to jest jakiś żart!

[poll id=”3″]

PS: Część danych pochodzi z wywiadu, który przeprowadzony został z właścicielem Admatu przez Życie Kalisza, o tutaj: http://www.zyciekalisza.pl/?str=128&id=129225

>>>>>>>>>>>>>>>   POLUBCIE Chcemy Złotego Rogu!     <<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<

PS2: Zachęcam do komentowania i wyrażania swojej opinii. Każde zdanie jest dla mnie ważne, a Panie i Panowie z Ratusza regularnie odwiedzają tą stronę, dzięki czemu możemy mieć większy wpływ na decyzje podejmowane w mieście.

Co „knuje” kaliska władza?

Od początku obecnej kadencji samorządowej, wiele osób pyta: „co takiego planuje koalicja Samorządnego Kalisza, Platformy Obywatelskiej i Wszystko dla Kalisza?” Głosów zdziwienia i niedowierzania jest coraz więcej. Pracownicy kultury (sprawa MOKu), edukacji (zapowiadane cięcia w szkołach oraz przekształcenia przedszkoli), likwidacje, reorganizacje, zmiany i niepopularne decyzje, szereg zwycięstw i upadków.

Strategia kaliskiej władzy jest banalnie dziecinna, aczkolwiek się o niej nie mówi. Radni oraz prezydent + wiceprezydenci, podzielili kadencję 4-letnią na 2 części.

Pierwsza część składa się z podejmowania niepopularnych, często złych decyzji. Tutaj nie słucha się ludzi, tutaj realizuje się program. Jest to dość trudny czas dla władzy jak i dla mieszkańców. Żadne protesty, nawoływania i prośby w tym etapie nie mają prawa skutkować. Czy sprawa dotyczy polderu, czy prywatyzacji, likwidacji czy zmian, ludzie nie mają nic do powiedzenia. Przecież władza dostała mandat społeczny do wykonania niezbędnych reform.

Drugi etap to etap bardziej wyrafinowany. Nie podejmuje się tutaj niewygodnych reform, niepopularnych czy tych, które mogłyby wpłynąć negatywnie na postrzeganie kaliskiego ratusza. Zazwyczaj są to ostatnie 2 lata rządów. Ten etap można nazwać igrzyskami! Wtedy to przedstawia się wyłącznie pozytywne aspekty decyzji. Otwiera się aquaparki, obwodnice i hale sportowe, nowe szkoły i drogi. Jeśli w pierwszym etapie była podjęta bardzo zła decyzja, to tutaj się o niej nie pamięta, wskazuje się wyłącznie superlatywy władzy.
Ta część kadencji rządzi się innymi prawami. Wyborca oraz jego potrzeby są w centrum, głos mieszkańców jest rozumiany i respektowany.

Bez wątpienia tak będzie w przypadku kaliskiej sceny politycznej. Już nie mogę się doczekać momentu, w którym wszelkie niepopularne reformy się skończą, a zaczną się duże igrzyska, przynajmniej będzie zabawnie. Typować można:

– otwarcie aquaparku (problemem są 2 lata do wyborów, emocje z otwarciem mogą już nie być połączone z wyborami).

– rewitalizacja centrum miasta (sprawa niesamowicie ważna i widowiskowa, a od momentu rozpisania wariantu rewitalizacji do finalizacji można się promować tydzień w tydzień).

– kolejny etap Trasy Bursztynowej – obwodnicy w centrum miasta, którą nie mogą jeździć tiry.

Nie zapominajmy jednak, że wszelkie inwestycje są realizowane z naszych pieniędzy. Władza jedynie rozporządza pieniędzmi, które my wypracowujemy. Dostaje za to niemałe pieniądze w dodatku. 

 

Przekształcenia przedszkoli Kalisz – finał!

Znamy już oferty przekształceń kaliskich przedszkoli. Nie jest tak źle jak wielu, by chciało, ale przed optymizmem jeszcze kawałek drogi. Zamieszanie powstało całkiem spore, więc warto przybliżyć sytuację.

1. Wiceprezydent zapowiedział przekształcenia przedszkoli tuż po wyborach parlamentarnych w 2011 roku.
2. Wiadomo z czym kojarzy się „prywatyzacja” w naszym kraju (wszystko drożeje, ktoś się dorobi, a zwykli ludzie za to zapłacą).
3. Zrobił się chaos informacyjny i rodzice wraz z nauczycielami się przestraszyli. (Wzrost cen, zwolnienia, przeludnienie itd..)
4. SLD zaczęło płynąć na fali przeciwko przekształceniom przedszkoli, zaplanowało referendum przeciwko oraz za odwołaniem Dariusza Grodzińskiego, wiceprezydenta Kalisza.
5. Wpłynęło 20 ważnych ofert na 12 przedszkoli. Po wstępnej analizie przedstawiono lepszą ofertę dla dzieci i rodziców:
a) Opłaty za przedszkola bez zmian.
b) Dłuższe godziny funkcjonowania (w kilku przypadkach).
c) Lepsza oferta artystyczna, sportowa, edukacyjna.
d) W 2 z 9 przedszkolach nastąpi zmiana w ilości dzieci w grupie 25 >>> 30 dzieci w grupie.
e) Brak zwolnień w najbliższych 2 latach.

Nowymi właścicielami zostaną byli dyrektorzy tych placówek (7 przedszkoli) oraz pracownicy (2 przedszkola), co daje łącznie 9 przedszkoli.

Dlaczego, więc pomysł referendum? Osobiście zaufałbym decyzji przekształceń, z małym jednak dystansem. Nadal należy patrzeć władzy na ręce i oczekiwać najlepszych decyzji.  Prywatna osoba, zawsze lepiej zarządzi, gdyż będzie chciała zdobyć jak najwięcej klientów, a co za tym idzie pieniędzy. Nie zdobędzie żadnego klienta, jeśli nie będzie miała atrakcyjnych ofert. Problem w kolejnych 2 latach to zbyt mała ilość przedszkoli, a duża liczba chętnych. Jednak będzie to tkzw. „okres ochronny”, w którym najprawdopodobniej opłaty nie będą mogły wzrosnąć, a nauczyciele nie będą mogli być zwalniani (oczywiście, jeśli zapewnienia się utrzymają).

Problemem nie jest samo przekształcenie, choć tak się to dzisiaj przedstawia, ale brak informacji. Wiceprezydent zdaje sobie sprawę, że popełnił niewyobrażalny błąd, za który teraz płaci, czyli brak informacji we wstępnej fazie. Ludzie boją się nieznanego, więc stanęli w opozycji do przekształceń, co jest całkowicie zrozumiałe.  Na tej fali popłynęli lokalni radni z SLD, nie przedstawiając, w moim przekonaniu żadnej alternatywy. Gdyby miasto poinformowało rodziców i nauczycieli kilka miesięcy wcześniej, a następnie usiadło do rozmów nt. tego jak rozwiązać tą sytuację, to problemu, by dziś nie było. Jednak przykład płynie z góry i konsultacje robi się po podjętej decyzji i stąd ten opór.

Rozwiązanie? Miasto mogło, bez problemu, zaczekać rok i zaczać przekształcenia od września 2013 roku. Rodzice i nauczyciele dostaliby czas na rozmowy z miastem i przygotowanie się do rozmów. Uczymy się wszyscy na błędach i dopiero teraz miasto zaczęło informować o każdym kroku bardzo szczegółowo. Oby w przyszłości było to jedną z najwyższych wartości.

A zagrożenia? Zagrożenia istnieją i o nich się niechętnie mówi. Wzrost liczby dzieci w grupie może wpłynąć negatywnie na proces kształcenia i rozwoju dzieci. Po 2 latach może nastąpić wzrost opłat za przedszkole, a także może nastąpić proces zwalniania i zastępowania pracowników tańszymi. Są to jednak wyłącznie domysły, czas pokaże, warto jednak odnotować, że przekształcenia to nie tylko plusy. Dziś 75% opłat za przedszkole jest dotowane, państwo myśli, by tą dotację zmniejszyć. Wtedy może się okazać, że ceny pójdą mocno w górę. Przekształcenia są niemalże przesądzone. Dziś jedynie referendum może przeszkodzić tej decyzji. Nie wiadomo jednak czy liczba podpisów będzie wystarczająca. Jeśli tak to w referendum będzie musiało wziąć udział 30% mieszkańców naszego miasta, co jest mało prawdopodobne. Miejmy nadzieję, że ta decyzja będzie z korzyścią dla dzieci, rodziców, nauczycieli i miasta.