Jak nauczyłem się pływać?

Nauka pływania przełom Kalisz

W wieku 8 lat uczyłem się pływać, jak niemal każdy, pierwszą naukę pobierałem na lekcjach organizowanych przez szkołę. Lubiłem pływać do momentu, w którym mieliśmy nurkować. Całość szła sprawnie, aż do miejsca, w którym po raz kolejny miałem dać nurka. Poszedłem na dno, ale nie mogłem wypłynąć. Ratownik musiał podać kija, którego mogłem się złapać i wydostać na powierzchnię. Od tamtej pory myślałem, że moje ciało nie jest stworzone do pływania. Naprawdę! Gdziekolwiek, bym się nie znalazł, nie chciałem pływać na głębokiej wodzie, bo bałem się, że utonę… Mijały lata, potrafiłem pływać na grzbiecie, no i kraulem, ale tylko szybko, bo bałem się, że jak zwolnię to utonę…

2 lata temu urodziła się nasza córeczka. W wieku 6 miesięcy zapisaliśmy ją na zajęcia AquaBaby. Dzieci uczyły się tam oswajać z wodą, pływać i nurkować. Minęło kilka miesięcy i zdałem sobie sprawę z dwóch rzeczy:

– jeszcze trochę i moja córka będzie potrafiła pływać lepiej niż ja…

– nie będę w stanie iść z nią na basen lub nad morze, bo ktoś musi się nią zaopiekować. Skoro nie potrafię pływać, to kto miałby zadbać o jej bezpieczeństwo?

Podjąłem decyzję. Pora nauczyć się pływać… YouTube nie pomoże, więc przed kolejnymi zajęciami AquaBaby, zapytałem o szczegóły lekcji pływania. Akurat tuż obok kas, stał Maciek. Maciek jest trenerem oraz ratownikiem. Włączył się w rozmowę i wyjaśnił szczegóły nauki. Do wyboru było wielu trenerów, ale pomyślałem, że skoro mu zależało, by wyjaśnić szczegóły to zapewne będzie zaangażowany, by nauczyć taką kłodę jak ja pływać.

Minęło kilka tygodni i okazało się, że nie utonąłem. Naprawdę potrafiłem unosić się na wodzie. Po kilku miesiącach pływałem żabką, na grzbiecie, kraulem (wolno też już potrafię), nurkowałem i skakałem (na głębokiej wodzie). To mój mały, wielki sukces.

Widzisz, jeśli czegoś nie potrafisz, a w Twojej głowie jest ta blokada, to warto ją przełamać. Zazwyczaj jest to trudny krok i nieprzyjemny. Jednak wolność, którą daje jest nie do opisania. Wpis ten dedykuję wszystkim, którzy w jakimś stopniu się zatrzymali. Określili siebie w jakiejś dziedzinie i tak już ma zostać. Nieważne czy to dziedzina sportu, biznesu czy relacji. Ważne, żeby się nie poddawać i stawiać sobie cele, które można osiągnąć.

PS: Tak naprawdę to te zajęcia nazywają się lekcjami pływania. Ja lubię je określać mianem treningów. Właściwie od początku mówiłem, że chodzę na trening, a nie na lekcje pływania. Brzmi lepiej. 😉

PS2: Jeśli jesteście z Kalisza lub okolic to trzeci od góry to właśnie Maciej Idczak. Polecam: http://www.park-wodny.kalisz.pl/oferta/nauka-plywania.html 

Dodaj komentarz