Ludziom rozwiązującym problemy, płaci się dużo więcej

Najlepszy pracownik

Prawie rok temu zamówiliśmy z żoną nasz pierwszy narożnik w Agata Meble. Miesiąc oczekiwania, obietnica dostarczenia przed 13 grudnia. 12 grudnia zadzwoniłem, by się upewnić, czy narożnik dotrze na czas. Chciałem ustalić tak dzień, by być w domu. Narożnik miał przyjechać jeszcze 12 i 13 grudnia miał być u nas. Ok, czekam na telefon. Nikt nie dzwoni. Dzwonię 13 i niestety dostawca ponownie zawalił, oni nic nie mogą zrobić, ale w poniedziałek 16 grudnia będzie na 100%. Ok, czekamy dalej. 16 grudnia brak kontaktu, więc dzwonię wieczorem i pytam co i jak. Obiecali, że dotrze jutro. Na 150%!

17 grudnia nie zadzwonili, więc pojechaliśmy wieczorem na miejsce. W miłej rozmowie zapytałem, czy zgodnie z 5 już obietnicą 18 grudnia, narożnik będzie u nas na miejscu. Okazało się, że nie. To co mogą zrobić to ewentualnie na 19 załatwić transport. Proponują mi rozmowę z Panią kierownik, która wyjaśni co i jak. Pracownicy przyjęli znaną mi śpiewkę, o tym że NIC SIĘ NIE DA ZROBIĆ.

Pani kierownik powiedziała, że rzeczywiście dostawca zawalił, przeprasza za zaistniałą sytuację i… w tym momencie bierze odpowiedzialność na siebie. Zadzwoniła i załatwiła transport (mimo, że według pracownicy nie było już takiej możliwości) i obiecała, że narożnik dotrze we wtorek z samego rana. Jak powiedziała tak zrobiła wtorek rano narożnik był u nas. 2 miłych Panów wniosło go, zamontowało, wzięło papiery, śmieci i folię ze sobą. Na koniec życzyli nam Wesołych Świąt Bożego Narodzenia.

PS: Transport dostaliśmy gratis!

PS2: Pozostaną mi miłe skojarzenia z firmą i nauka, że bardzo często zwykły pracownik nigdy nie awansuje ze względu na swoje nastawienie.

Problem Seeker vs Problem Solver

Pracowników można podzielić na dwie grupy. Problem Seeker vs Problem Solver (szukający problemów lub ten, który je rozwiązuje). Każdy pracodawca chciałby mieć pracowników, którzy rozwiązują problemy. Do problemu można podejść dwojako. Może to być miejsce, w którym się zatrzymujemy i załamujemy ręce. Można też potraktować problem jako miejsce wyzwania, zmiany i zwycięstwa. Moim marzeniem jest bycie w tej drugiej grupie… zawsze. Może to zabawne, ale potrafię wymienić 3 osoby, które chciałbym zatrudnić w mojej firmie przy najbliższej okazji. Są to całkowicie różne osoby, ale łączy je jedno. Potrafią rozwiązywać problemy i robią to z uśmiechem na twarzy.

Wyzwania pojawiają się w każdej firmie. To od pracowników zależy jak się z nimi zmierzą. Większość właścicieli firm, których poznałem, nie chcą słyszeć o problemach. Po to zatrudniają pracowników, by to oni mogli zmierzyć się z nimi i zwyciężyć. Pracodawcy mają swoje wyzwania, nie potrzebują dodatkowych. Na szczęście są tacy pracownicy, którzy dobrze to rozumieją i robią wszystko, by poinformować pracodawcę o problemie, gdy został on już rozwiązany. Czy to nie piękne usłyszeć: ,,szefie, mieliśmy problem z dostawą, wynikło to z tego i tego, ale postanowiłem zrobić to i to. Zadziałało! Dostawa będzie na czas.”? Jest też druga grupa ludzi, która powie coś w stylu: „szefie, dostawy nie będzie na czas, wynikło to z tego i tego…” (w domyśle, to nie moja wina). Firma straciła właśnie kilka tysięcy złotych. Paradoksalnie można je było przeznaczyć na rozwój, premie dla pracownika, ale po co się wysilać?

Dodaj komentarz