Vision Zero dla Kalisza

W Kaliszu co kilka tygodni/miesięcy słyszymy o wypadkach śmiertelnych. Zwykłych wypadków jest jeszcze więcej. Choćby ostatni, gdzie przy skręcie w ulicę Wrocławską od Amber znowu doszło do wypadku. Zmian wprowadzić nie chcą, bo spowolni to ruch.

Argumentacja dla mnie jasna, niestety całkowicie się z nią nie zgadzam. Gdyby Szwecja, o której wspomnę za chwilę, szła zasadami, którymi kierujemy się w Polsce, to nadal ginęłyby tam tysiące i setki ludzi. Zamiast załamywać ręce i mówić, że „się nie da”, to należy wprowadzić zmiany. Nasze tradycyjne myślenie liczby na idealne zachowanie człowieka, tymczasem Vision Zero Bo jeśli dojdzie do wypadku śmiertelnego i nie daj Boże jakieś dziecko straci życie, to na widłach ich tam wyniosą. Wiedzieli o problemie, nic nie zrobili.
I takim właśnie programem, wizją chciałbym zarazić naszych rządzących w Kaliszu. Vision Zero zostało wprowadzone właśnie w Szwecji, w 1997r. Od tamtego tylko czasu, liczba ofiar spadła o połowę. Wliczamy w to kierowców, rowerzystów, pieszych i pasażerów. To nośne hasło o braku ofiar śmiertelnych w 2050r. może wydawać się utopią. Tymczasem poszli z całym szeregiem zmian dot. infrastruktury (np: moje ulubione pasy 2+1, gdzie jeden pas zmienia stronę co kilka kilometrów, daje nam to bezpieczeństwo wyprzedzania, a pasy są oddzielone metalową barierką, najczęściej w formie linek).

Wzrost ruchu na drodze i jednoczesny spadek ofiar śmiertelnych dzięki Vision Zero.
Gdybyśmy tak wyszli przed szereg zamiast czekać na ogólnopolskie przebudzenie, że coś z tymi drogami zrobić trzeba. Gdybyśmy jako najstarsze miasto w Polsce wprowadzili program zero tolerancji dla wypadków. Zero tolerancji dla pijanych kierowców i piratów drogowych. Może uratowalibyśmy tę mamę, która nie dojechała po dzieci do przedszkola, może uratowalibyśmy to dziecko, które przechodziło do dziadków na 2 stronę ulicy? Może ten tata co wracał z niedzielnego obiadu żyłby dzisiaj, bo ktoś stworzyłby skrzyżowanie, na którym nie dochodzi do wypadków?
Tym niewielkim artykułem i skromną wiedzą chciałbym rozpocząć dyskusję. Dyskusję, która przerodzi się w czyny i kto wie? Może uratuje choćby jedno ludzkie życie. Po każdym takim wypadku należałoby powołać sztab ludzi i analizować. Co możemy zrobić lepiej? Jak zapobiec kolejnym wypadkom? Ale, żeby tego dokonać musimy zadać sobie podstawowe pytanie:
Czy życie drugiego człowieka jest dla nas najważniejsze?

Dodaj komentarz