Władza w Kaliszu na kredyt

Pęcherz vs Sapiński

Całkowita zmiana władzy, która dokonała się 16 i 30 listopada była niemałym szokiem. Gdy cztery lata temu, Prezydent Pęcherz wygrał w I turze, nikt nie spodziewał się, że kilka lat później dozna sromotnej porażki. Balon nadziei został napompowany do granic. Grzegorz Sapiński, w ciągu zaledwie czterech lat, przeszedł drogę od czołowego polityka PO w Kaliszu, do Przewodniczącego Rady Miejskiej z ramienia PO, do wyrzucenia z partii, stracenia pracy, pozycji Przewodniczącego, stworzenia nowego stowarzyszenia Wspólny Kalisz i wygraniu wyborów prezydenckich.

Prezydent Pęcherz przestał być cool

W mediach ogólnopolskich sytuację, która spotkała Prezydenta Pęcherza nazywa się ,,przestawieniem wajchy”. Jednak to nie media w Kaliszu przestały lubić Prezydenta. One były dość neutralne, pomijając kilka, które mocno Go faworyzowały lub atakowały. Wajchę przestawili sami ludzie, o czym Prezydent dowiedział się po I turze, gdy zaczęło robić się gorąco. Stały elektorat, na którym bazował przestał być wystarczający. Wyszedł na ulicę, ryneczki, jeździł autobusem. Niestety o kilka lat za późno. W głowach ludzi pojawiło się czerwone światło i szybko zrozumieli, że uściski dłoni, uśmiechy są pod wybory. Nie to, że innych polityków nie są, nie oszukujmy się. Gdyby Janusz Pęcherz, podobnie jak Grzegorz Sapiński, spotykał się z ludźmi choćby 6 miesięcy przed wyborami, to efekt byłby zapewne inny.

Władza na kredyt

Przeszłość zostawmy za nami i skupmy się na tym co przed nami. Grzegorz Sapiński nie wygrał wyłącznie dlatego, że był wybitnym kandydatem. Był bez wątpienia lepszym kandydatem niż Janusz Pęcherz, ale dostał również ogromny kredyt zaufania od wielu wyborców. Najwięcej wyborców to grupa, która ma nadzieję na zmiany. Ta grupa może zawieść się najbardziej, gdy okaże się, że Wspólny Kalisz nie zamyka marketów, nie buduje fabryk, a rewitalizacja centrum nie zajęła tygodnia, lecz wiele miesięcy, a nawet lat. W takim miejscu byłem w 2010 roku, gdy zaufałem PO, że uzdrowi nasze miasto. Jak wyszło sami wiecie. Mamy jednak nowe rozdanie i Wspólny Kalisz, PiS i SLD stoją przed dużym wyzwaniem. Prezydent elekt Sapiński wie o tym i myślę, że nie śpi po nocach. Ma On przecież do wykonania gigantyczną pracę.

Cud

G. Sapiński obiecał cud, bo tak można nazwać Jego deklaracje, co do słuchania mieszkańców, służenia im itd. Takie rzeczy się w polityce prawie nie zdarzają. Ludzie jednak uwierzyli i poszli zagłosować. Ja też głosowałem na GS i przyznam, że dałem mu ogromny kredyt zaufania. Pomijam sferę prywatną, bo to bardzo fajny, miły i słuchający ludzi człowiek, którego da się lubić od pierwszej rozmowy. Dałem mu kredyt zaufania, podobnie jak wielu z Was, ze względu na Jego polityczne plany. Pomysły, którymi się dzielił i zmiana sprawowania władzy jest atrakcyjna. Niemal utopia w polityce. Ale co mi tam, mając do wyboru dwóch kandydatów wybór był oczywisty. Osobiście kibicuję mu, żeby dotrzymał choćby 80% obietnic i miasto rozwijało się dzięki niemu, rodziło się więcej dzieci, młodzi nie uciekali z miasta, a ludzie zarabiali coraz więcej. Nie wierzę, że z dnia na dzień będziemy miastem mlekiem i miodem płynącym. To przecież zależy od wszystkich mieszkańców, a nie od jednego człowieka i 25 radnych, ale o tym w innym wpisie.

Kończąc, mam nadzieję, że choć część ze zmian, które obiecał, zostanie wprowadzona w życie. Z mojej strony Prezydent Grzegorz Sapiński, może liczyć na pomoc w dziedzinach, w których posiadam już jakąś wiedzę. Jednocześnie może On liczyć, że nic się nie zmieniło tzn. nadal będę kontrolować wydatki władzy dot. publicznych pieniędzy. Nadal będę prowadzić analizy, statystyki i działania mające na celu podnoszenie wiedzy o samorządzie. Z serca życzę, żeby przez te 4 lata udało się Wspólnemu Kaliszowi i Grzegorzowi Sapińskiemu spłacić kredyt, który zaciągnęli u mieszkańców.

Dodaj komentarz